I    T    I    N    E    R    A    R    I    U    M

Witamy w Biurze Podróży Znalezionych!


Bardzo nam miło, a będzie nam jeszcze milej, jeśli okaże się, że możemy w czymś pomóc. Zaś najmilej będzie nam wtedy, kiedy w niczym nie będziemy musieli pomagać, bo wszystko potoczy się samo, tak jak toczyło się do tej pory, przecież dotarłeś tu bez naszej pomocy, więc i bez niej nas opuścisz. Albo nie.

Najpierw jednak musimy zapytać jak to się stało, że tu trafiłeś. Zakładamy, że przez przypadek. Czyli nie wiedziałeś o istnieniu tego biura i po prostu tak się stało. Klik i jest! Patrzysz, a tu biuro. Słowo ci znane, choć brzmiące nieco egzotycznie, albowiem używane rzadko, więc rzadko słyszane i widziane, zatem nieco tajemnicze, dlatego przyciągające, prowokujące, by tu zaglądnąć, lecz równie dobrze odpychające swym skomplikowaniem, niemal wykręcające język, oczom nieprzychylne. Mogło jednak zdarzyć się i tak, czego nie wykluczamy, że ktoś ci o naszym biurze powiedział, może nawet udzielił ci jakichś wskazówek – najpierw pójdź tam, potem zaglądnij tu, a stamtąd udaj się z powrotem do punktu dojścia, skręć w lewo albo w prawo, i tak dalej – a ty zaintrygowany postanowiłeś nas odnaleźć.

Oczywiście nie wykluczamy i tego, że przybyłeś do nas specjalnie, że to właśnie nasze biuro było celem twojej podróży, wręcz wyprawy. Jesteś bowiem badaczem, podróżologiem, więc nasze archiwum to dla ciebie skarbiec, źródło nieocenione, rezerwuar wody krystalicznie zmąconej. Masz rację. Znajdziesz tu bowiem zapisy wszystkich wędrówek i włóczęg po naszym monotonnym i nudnym kraju, zapisy wszelkich udręk i rozczarowań. Niesłychany materiał do analizy. Doprawdy bezcenny.

Lecz i to jest także możliwe, że się po prostu zgubiłeś, twoja podróż się zgubiła, zaginął szlak, którym podążałeś, zniknęła ścieżka, która i tak już była węższa od twojej stopy, nikła niczym nitka, a teraz niczego nie widać, myślisz, że to ścieżka, a to pęknięcie w wysuszonej glebie prowadzące do następnych pęknięć, z którymi tworzą sieć zupełnie niepodobną do strony zapełnionej pomieszanymi literami, więc zupełnie nieczytelną, choć znaczeń pełną.

Zadajesz sobie pytanie: dlaczego Biuro Podróży Znalezionych znajduje się tu, a nie tam, na głównej ulicy, na początku? A my odpowiadamy: a jaki to miałoby sens? Najpierw trzeba się zgubić, żeby móc się odnaleźć. To aż nadto banalne. Jak to, że najpierw trzeba się odnaleźć, żeby móc się zgubić.

Zatem pytaj. Jaką podróż zgubiłeś? Na pewno ci nie odpowiemy.

Zatem nie pytaj i czekaj cierpliwie na odpowiedź, której ci z radością udzielimy.

Welcome to The Lost Journey Office!

We are very pleased, and we will be even more pleased if we can help you. We will be the most pleased when we don’t have to help you because things will go their own way like they did before – you’ve come here without our help, so you will leave us without our help, too. Or you will not.

At first we have to ask what made you come here. We assume it was an accident, that it happed by chance. Or, you didn’t know this office existed, so it just happened. Click! – and here it is. You look around and you see the office. ITINERARY. You know the word, though it sounds a bit exotic for is used not often hence heard and seen not often, therefore tempting, alluring, attracting, provoking to enter, as well as repelling with its complexness twisting both the tongue and eyes. However it could happen somebody told you about our office and indicated the best way to it – go over there then take a quick look here and go back to where you started turn to the left or to the right and so on – and you, so much intrigued, decided to find us.

Of course, we can’t take out of the equation that you arrived here on purpose, and our office was the aim of your journey, your expedition. You are a researcher, scientist, tripologist, so you consider our files the treasury, priceless source, valuable reservoir of the water crystal unclear. You are right. You can find here the records of all trips and voyages ever taken in our monotonous and boring country, records of all torments and disappointments. An incredible material for analysis. Priceless. No doubt.

But it’s possible you simply got lost, your journey got lost, the path you follow got lost, the path more narrow than your foot, thin like a thread, and now you can see nothing, you think it’s a path while it is a crack in dried soil joint with other cracks which together create a net not similar to a page covered with mixed letters, illegible although full of meanings.

You ask yourself: why The Lost Journeys Office is just here, not there, in the main street, in the beginning? And we answer: this would have no sense since before you find yourself you must get lost. This is much too banal. Much alike: before you get lost you must find yourself.

So, carry on, ask. Which journey have you lost? We will give you no answer.

So, don’t ask and wait patiently for the answer we will give you gladly.

Bonvenon en la Oficejo de Vojaĝoj Trovitaj!

Estas agrable, ke ve alvenis kaj estos eĉ pli agrable, ke ni povos vin helpi. Tamen plej agrable estos kiam ni ne devos vin helpi, ĉar ĉio kuros mem, same kiel antaŭe, ĝis nun, ja vi alvenis ĉi tien sen nia helpo, do sen nia helpo vi nin forlasis. Aŭ ne.

Tamen unue ni devas demandi kiel vi trovis nin. Ni supozas, ke hazarde, akcidente. Aŭ vi ne sciis ke la oficejo ekzistas kaj simple tio okazis. Klak' kaj jen ITINERATIUM. Vi konas la vorton, kvankam ĝi sonas iom ekzotike, ĉar estas uzata malofte, do ankaŭ malofte aŭdata kaj vidata, pro tio iom mistera, alloganta, provokanta por ekrigardi ĉi tien, sed same bone forpuŝanta pro sia komplikeco malamika por lango kaj okuloj. Tamen povis okazi, tion ni ne ekskludas, ke iu diris al vi ion pri nia oficejo, eble donis kelkajn montrilojn – unue iru tien poste rigardu alien kaj de tie reiru al la loko de komenco turnu maldekstren aŭ dekstren kaj tiel plu – kaj interesigita eĉ troe vi decidis trovi nin.

Kompreneble ni ne ekskludas ankaŭ tion, ke vi alvenis ĉi tien speciale, ke nia oficejo estas la vera celo de via vojaĝo, de via ekspedicio. Vi estas sciencisto, vojaĝiisto, do nia arkivo estas por vi la trezorejo. Ĉi tie vi trovos registrojn de ĉiuj vojaĝoj kaj vagadoj tra nia monotona kaj teda lando, registrojn de ĉiuj turmentoj kaj seniluziiĝoj. Nekredebla materialo por analizado. Vere netaksebla kaj senpreza.

Sed eblas ankaŭ, ke vi simple perdiĝis, ke via vojaĝo perdiĝis, perdiĝis la itinero kiun vi sekvis, la pado pli streta ol via piedo, preskaŭ febla fadeno, kaj nun nenio videblas, vi pensas ke tio estas la pado kaj ĝi estas nur la krako en sekiĝinta grundo gvidanta al alia fendeto kiuj kune kreas la reton similan al paĝo plena de kunplektitaj taŭzitaj literoj, do nelegebla kvankam plena de signifoj.

Vi demandas vin: kial Oficejo de Vojaĝoj Trovitaj estas ĝuste ĉi tie, kaj ne tie, je la ĉefa strato, je la komenco? Kaj ni respondas: ĉu tio havus sencon? Unue oni devas perdiĝi, por ke oni povu sin trovi. Tro banala tio estas. Samkiel tio, ke unue oni devas trovi sin, por ke povu perdiĝi.

Do demandu. Kiun vojagon vi perdis? Sendube ni ne respondos.

Do ne demandu kaj atendu pacience la respondon, kiun ni ĝoje vin donos.